Wesele Agaty i Pawła w rustykalnym stylu, część 2.

SFotograf Szczecin

Dekoracje kościoła i sali weselnej.

Być może mieliście już okazję poznać Agatę i Pawła. W pierwszej części naszej rozmowy opowiedzieli nam o przygotowaniach do ich ślubu i wesela. Podpowiedzieli, na co zwrócić uwagę, o czym pomyśleć zawczasu, a czym lepiej nie zaprzątać sobie głowy. Tym razem dowiemy się więcej na temat dekoracji weselnych. Warto przeczytać, co ciekawego ma do powiedzenia nasza Para Młoda, ponieważ wszystkie dekoracje wymyślili i zrobili zupełnie sami! Wyszło pięknie i naszym zdaniem wysiłek zdecydowanie się opłacił. Sprawdźcie sami.

Cieszymy się, że możemy znowu porozmawiać o Waszym weselu. Po ostatniej rozmowie czuliśmy, że ominęliśmy sporo ciekawych tematów. A przecież nie sposób nie wspomnieć o wystroju sali i kościoła, które były przepiękne. Mieliście od początku wizję tego, jak to wszystko ma wyglądać?

Tak, zdecydowanie. Odwiedzając liczne targi ślubne, głównie w Szczecinie, rozglądaliśmy się za dekoratorami sali czy kościoła. Wiele firm oferuje kompleksowe usługi, które pozwalają nam nie martwić się niczym w tym ważnym dniu. Ostatecznie jednak zdecydowaliśmy, że większość ozdób zrobimy we własnym zakresie i sami sobie będziemy szefami. Po pierwsze oboje wiedzieliśmy, że wystrój sali i kościoła, nasze stroje, a nawet zaproszenia mają być lekkie i bezpretensjonalne. Po drugie lubimy tworzyć własne rzeczy, więc nie sprawiło nam to większego kłopotu, a był to naprawdę pozytywny impuls do organizacji wesela i przede wszystkim świetnie spędzony czas. Ach, no i ta duma!

Dobrze, że wspominacie o zaproszeniach. Opowiedzcie co nieco o projekcie zaproszeń i o tym, kiedy zapraszaliście gości na wesele.

Zdecydowana większość gości wiedziała o terminie zaproszenia prawie z rocznym wyprzedzeniem. Wiedzieliśmy, że sierpień to miesiąc, w którym wiele osób często planuje wakacje, dlatego, zanim wręczyliśmy zaproszenia, informowaliśmy, że już niebawem będziemy tańczyć do białego rana z okazji naszego ślubu, podając przy okazji datę. Robiliśmy to np. przy okazji składania sobie świątecznych życzeń czy to ustnie, czy elektronicznie. To dobra opcja, dzięki temu każdy z gości miał szanse wraz z nadchodzącym planowaniem urlopów zagospodarować czas dla nas.

Zaproszenia zaczęliśmy wręczać osobiście w połowie marca, czyli jakieś 5 miesięcy przed weselem. W związku z tym, że nasza rodzina, zarówno z jednej, jak i drugiej strony jest „rozsiana” po całej Polsce, robiliśmy to stopniowo, a także przy okazji odwiedzin danego miasta. Uważamy, że osobiste wręczanie zaproszeń to miły gest, szansa na wzajemne poznanie rodziny i pretekst do spotkania! Szykujcie się na hektolitry kawy, herbaty no i ciasteczek.

Save the date! Nie czekajcie z informowaniem gości o weselu do ostatniej chwili. Jeśli jesteście pewni, kogo chcecie zaprosić, możecie wspomnieć im wcześniej o radosnej nowinie i dacie wydarzenia. Dzięki temu goście będą mogli zarezerwować swój czas dla Was w odpowiednim wyprzedzeniem.

To dobra strategia. 🙂 A co z projektem zaproszeń? Znając Was już trochę, możemy domyślić się, że nie wybraliście najłatwiejszego rozwiązania. 😉

Zdecydowanie! 🙂 Od początku wiedzieliśmy, jak mają wyglądać zaproszenia. W poszukiwaniu ideału dotarliśmy na koniec Internetu, ale gdy już znaleźliśmy to, co rzeczywiście nam się podobało, cena za sztukę zbiła nas z nóg. Około 20 zł za jedno zaproszenie? O nie!

Wzięliśmy sprawy w swoje ręce i tak rozpoczęła się nasza fantastyczna przygoda z własnoręczną produkcją WSZYSTKIEGO, co tylko mogliśmy wykonać sami. Jak się okazało później, było tego naprawdę sporo.

Wracając do projektu zaproszenia. Zdecydowaliśmy się stworzyć zaproszenie sami. Nauczyliśmy się obsługi programu do projektowania i uzbroiliśmy się w cierpliwość oraz odpowiednie materiały. 🙂

Lista elementów potrzebnych do wykonania zaproszeń Agaty i Pawła:

miętowe, marmurkowe koperty, odpowiadający kopertom papier, z którego przygotowane było zaproszenie, folia do złoceń, złoty sznurek, lak, stempelek. Wszystko zostało zamówione online.

Po zgromadzeniu wszystkich elementów zostało nam już „tylko” wykonanie zaproszeń. Nic tak nie zbliża narzeczonych jak robienie pętelek i lakowanie kopert. Czy wspomnieliśmy o cierpliwości? 😉

Skupmy się na tym, że efekt wynagrodził wszystko, goście zachwyceni i zdumieni pomysłowością i… zaciekawieni co będzie dalej!

Pamiętajcie, że zaproszenie to trochę takie preludium tego, czego mogą spodziewać się Wasi bliscy w tym szczególnym dniu. Jednak umówmy się, to trzeba lubić, mieć odrobinę zdolności plastycznych i zaparcia, a także wygospodarować wspomniany czas. Jeśli czujesz, że to nie jest kompletnie Twoja bajka – nie ryzykuj i znajdź gotowy projekt lub zleć komuś produkcję Twojego wyśnionego zaproszenia.

Gdzie szukaliście inspiracji i od czego zaczęliście?

Jesień i zima stanęła pod znakiem wyszukiwania inspiracji w Internecie, które mogłyby się wpisać w wizje naszego wesela. Pierwsze ciepłe dni – europalety, podwórko babci, szlifierka, młotek, trochę gwoździ i zaczynamy przygodę. Na pierwszy ogień poszedł drink-bar na napoje bezalkoholowe. Zbudowanie surowej wersji, czyli oszlifowanie drewna, dopasowanie wymiarów, zbudowanie wewnętrznych półek i zbicie wszystkiego zajęło nam cały dzień. Drugi dzień stanął pod znakiem malowania, lakierowania i wyrównywania nierówności.

Oprócz własnoręcznie wykonanego baru na napoje był również drink-bar z alkoholami. Wykorzystaliśmy do niego piękną starą komodę oraz elementy dekoracyjne, takie jak odnowione, stare witryny okienne i sielskie wianki wykonane przez mamę Agaty. Samoobsługowy bar to fajna opcja dla koneserów alkoholi innych niż weselna wódka. 😉

Warto wiedzieć! Każdy obiekt rządzi się swoimi prawami. Często obowiązuję tzw. korkowe czyli opłata za możliwość serwowania własnego alkoholu. Zdarza się, że możliwy jest zakup alkoholu wyłącznie za pośrednictwem sali. Warto zwrócić na to uwagę przy rozmowie z menagerem sali i podpisywaniem umowy.

Napracowaliście się. 🙂 A to pewnie dopiero początek dekoracji. Co jeszcze przygotowaliście?

Drogowskaz. Ze względu na fakt, że Gospodarstwo zlokalizowane jest we wsi, która odbija od drogi krajowej, chcieliśmy nakierować gości, by bez problemu do nas trafili. Oczywiście nie ma zmiłuj. Drogowskaz również wykonaliśmy własnoręcznie i w ten oto sposób powstał taki oto znak:

Następny element to candy bar, inaczej mówiąc, słodki stół. Dzięki naszym niezawodnym mamom słodki problem odszedł na drugi plan. Domowe wypieki i  sprawdzone ciasta to również istotny element wesela. Zarówno mamy, ich znajome jak i sąsiadki okazały się w tej kwestii niezastąpione.

Z części europalet oraz korków montażowych zdecydowaliśmy się urozmaicić typowy Candy bar wieszakiem na donuty. Ten element nie wymagał zbyt dużo wysiłku. Połowa europalety, wbite drewniane kołki montażowe pod delikatnym kątem, aby zawiesić donuty i gotowe. Zapewniamy, że kolorowe kółeczka znikały w szybkim tempie.

A co ze zdjęciami? Na jakie akcesoria fotograficzne postawiliście?

Na futrynę na zdjęcia, ściankę zdjęć ze znajomymi, „drzwi wspomnień” i własną wersję fotobudki.

Futryna na zdjęcia została wybudowana na ostatnią chwilę. Można powiedzieć, że na kilka godzin przed weselem. Presja czasu chyba nas  bardziej napędza, niż blokuje! Paweł wraz z bratem i tatą stworzyli miejsce, w którym wykonaliśmy serię zdjęć ze wszystkimi gośćmi, co jest fajną pamiątką, ponieważ udało się mieć zdjęcie z każdym.

Ścianka zdjęć ze znajomymi była ukłonem w stronę naszych znajomych. Drobny element zaskoczenia, a zarazem szansa wywołania uśmiechu na twarzy. Na jednej z europalet przybiliśmy sznurki, na których powiesiliśmy zdjęcia z dawnych lat. Wspomnienia się budziły, a ścianka podobała się na tyle, że… po poprawinach odnotowaliśmy zarekwirowane zdjęcia. J Jednak klasyczne zdjęcia, to nie to samo co galeria w smartfonie!

Drzwi wspomnień to element, na którym bardzo nam zależało. To takie trochę drzewo genealogiczne naszych rodzin, które tego dnia za naszą sprawką stało się jednością. Dzięki mamie Agaty, która wypatrzyła nasze idealne drzwi, mogliśmy stworzyć ozdobę, na której umieściliśmy historię naszej rodziny w formie zdjęć. Trzeba przyznać, że wywołała ona wiele wzruszenia, szczególnie wśród seniorów rodu. Co więcej, drzwi doczekają się swojego drugiego życia jako element wystroju wnętrza. U nas nic się nie zmarnuje, zwłaszcza przedmioty z duszą!

dekoracja-sali-w-stylu-rustykalnym

„Fotobudka” w naszym wykonaniu wyglądała tak: pożyczony od kuzyna Tomka Instax, trochę gadżetów, personalizowana księga gości, dekoracje w postaci tasiemek, naklejek i kolorowych cienkopisów i voila! Naszym zdaniem Instax sprawdził się fenomenalnie, również na poprawinach, gdy nie wszyscy w ferworze zabawy pamiętali o wpisie do księgi gości dzień wcześniej.

Nie możemy nie zapytań o kwiaty. Wiemy już, że lubicie naturę i prostotę. Jak wyglądały dekoracje z roślin?

Miało być naturalnie, a jeśli naturalnie to…zielono! I do tego przytulnie.

Jasne kwiaty w upolowanych wazono-butelkach, zwisająca girlanda na stole Pary Młodej, drewniana ścianka z mieniącymi się ciepłymi lampkami, bluszcz przedzierający się przez środek stołu zebranych gości, koronkowe obrusy, świece, jutowe proporczyki. Całość dopieszczona zdobionymi kielichami, które z przypiętymi karteczkami stały się winietkami.

rustykalne-dodatki-na-wesele

Postawiliśmy na kwiaty i zieleń dostępną w tym terminie: eukaliptus, ruskus, bluszcz z ogrodu babci, a także goździki czy eustomy. W kościele padło na miks zieleni z gipsówką. Zielona dekoracja w postaci ścianki czy głównej girlandy na naszym stole powstała dzięki niezwykle zdolnej mamie Agaty. Pracy było co niemiara, ale efekt był zdumiewający. Bukieciki na stoły zostały przygotowane dzień wcześniej przy pomocy całego babińca, przyjaciółek, ciotek i szwagierki. ;)W kwestii bukietu i butonierek zaufaliśmy pracowni CudaWianki i śmiało możemy stwierdzić, że były to cuda.

Wszystko wyglądało pięknie, ale szczególne wyrazy uznania należą wam się za ściankę za Waszymi plecami.

Dziękujemy! Był to niewątpliwie najtrudniejszy do wykonania element. Stworzenie solidnej, trwałej ścianki z europalet to był nie lada wyczyn. Ze względu na swoje gabaryty niemal stukilowa konstrukcja musiała zostać zbudowana na miejscu, na parę godzin przed ślubem. Jeśli  istnieje taka możliwość, podobne elementy warto  solidnie przywiązać, wzmocnić podstawkami od spodu, zbić w różnych miejscach na łączeniu palety. Grunt to bezpieczeństwo! Po wykonaniu samej ściany została ona ozdobiona lampkami oraz żywym bluszczem co dało znakomity efekt, dokładnie taki jaki chcieliśmy osiągnąć.

A co z dekoracjami kościoła?

Obawialiśmy się, że będziemy musieli dostosować się do wymogów lokalnego proboszcza, jednak jak się okazało – niepotrzebnie. Ksiądz Henryk powiedział nam, że to kościół jest dla nas, a nie my dla kościoła i tak też było. Wieczorem dnia poprzedniego dostaliśmy klucz do kościoła, Panie posprzątały ołtarz oraz ławki po ostatniej mszy, a my mogliśmy wkroczyć i… znowu robić wszystko po swojemu. 🙂 Niezawodni rodzice, szwagierka oraz kuzynostwo pomogli przystroić nam krzesła i ławki w taki sposób, że oglądając zdjęcia z następnego wesela, okazało się, że kolejna para młoda wykorzystała nasze dekoracje, które zostawiliśmy po ceremonii. To chyba komplement!

rustykalna-dekoracja-kosciola

Wow, to wszystko robi wrażenie! Ale jak przy takiej ilości pracy nie zwariować? Jak nie dać pochłonąć się nerwom? Macie jakieś wskazówki dla przyszłych Par Młodych?

W naszym przypadku dobór wszelkich detali, od sznureczka po świeczkę cieszył niezmiernie, ale warto zaznaczyć, że był to długi proces, który trwał przez spokojny rok. Bez pośpiechu, głównie przy okazji, gdy coś wpadło w rękę i uznaliśmy, że to się sprawdzi. Grunt to na samym początku ustalić sobie wizję, zbierać inspiracje i… trzymać się postanowienia! W przypadku samodzielnej dekoracji sali zdecydowanie łatwiej jest rozłożyć poszukiwania rozmaitych ozdób na dłuższy czas, nie zaś na ostatnią chwilę. Dlaczego? Bo nie ucierpi na tym aż tak ani budżet, ani zdrowie psychiczne. 😉

Organizacja ślubu pochłania mnóstwo czasu, zwłaszcza w ostatnich przedślubnych tygodniach i nie ma co nerwowo rozpoczynać poszukiwań wymarzonego odcienia świec, zwłaszcza gdy w ciągu roku wiele elementów możemy kupić w atrakcyjnych cenach, korzystając z licznych promocji.

Warto również poszperać w rodzinnych skarbach. Do zbiórki kartek z życzeniami wykorzystaliśmy starą walizkę dziadków.

pomyslowa-skrzynka-na-kopery-na-weselu

Jeśli zainteresowała Cię historia Agaty i Pawła, a nie mieliście okazji jeszcze zapoznać się z pierwszą częścią rozmowy, zapraszamy do tego wpisu: Wesele Agaty i Pawła w rustykalnym stylu. Jak zorganizować wesele po swojemu?

Tutaj znajdziesz pełną fotorelację ze ślubu i wesela oraz sesję plenerową. A jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat organizacji wesela i zadać osobiście pytanie Agacie, zapraszamy do dołączenia do grupy na Facebooku.