Wesele Agaty i Pawła w rustykalnym stylu.

Sesja ślubna Poznań

Jak zorganizować wesele po swojemu?

Agata i Paweł są przykładem tego, że szkolna miłość może przetrwać lata i przeistoczyć się w poważne, piękne uczucie. Choć poznali się wcześniej, parą zaczęli być w 2008 roku, gdy mieli po 15-16 lat. Dziś są szczęśliwym małżeństwem, które może podzielić się z nami historią swojego wyjątkowego wesela. Przyjęcie miało miejsce w sierpniu 2019 i było naprawdę bajecznym, nietuzinkowym, wydarzeniem. Dokładnie takim, o jakim marzyli Młodzi. Jesteście ciekawi, jak poradzili sobie z organizacją wesela? Agata i Paweł zgodzili się opowiedzieć o przygotowaniach do uroczystości i najważniejszych kwestiach, o których warto pamiętać podczas organizacji wesela. Nauczeni doświadczeniem zdradzili nam, jak krok po kroku zorganizowali swój ślub i wesele.

Zacznijmy od początku. Kiedy zaczęliście organizację wesela i ile czasu potrzebowaliście, żeby zarezerwować salę, znaleźć muzyków czy fotografa na wesele?

Zaręczyliśmy się w 2015 roku, ale nie od razu wyznaczyliśmy datę ślubu. Poczekaliśmy spokojnie, aż przyjdzie na to odpowiedni czas. 🙂 Ostateczną decyzję o weselu podjęliśmy na przełomie 2017 i 2018 roku, i tak krok po kroku przygotowywaliśmy się do tego wydarzenia, które zostało zwieńczone ślubem 10 sierpnia 2019 roku. Wszystko zabrało nam więc mniej więcej półtora roku.

Czyli nie trzeba było planować wszystkiego 3 lata do przodu. 🙂

Nie chcieliśmy dać się zwariować i rezerwować terminu 3 lata naprzód, chociaż nie da się ukryć, że branża ślubna rządzi się swoimi prawami. To nas trochę przytłaczało. Czy rozsądnie jest planować ślub półtora roku wcześniej? Wymaga to trochę poszukiwań, ale z pewnością da się to wykonać, a z perspektywy czasu możemy nieśmiało stwierdzić, że z niezłym skutkiem. 😉 Chociaż zaczynając przygotowania do wesela, byliśmy totalnymi laikami w tej kwestii. Nie wiedzieliśmy nic oprócz kilku opinii o niektórych usługodawcach czy sali.

Jak się okazało, liczne grupy o tematyce ślubnej nieszczególnie pomagają zachować spokój, wręcz przeciwnie – zawsze uświadomią Ci, ze jesteście z czymś spóźnieni, niejednokrotnie wprawiając w zakłopotanie. Zatem zanim wyrwiecie sobie wszystkie włosy z głowy, uspokajamy – zdrowy rozsądek to klucz do sukcesu!

Wskazówka! Nie dajcie się przytłoczyć nadmiarem opinii, a z informacji w internecie korzystajcie z rozsądkiem. Do organizacji wesela podchodźcie ze spokojem i nie wierzcie we wszystko, co piszą na ślubnych portalach. :)

Opowiedzcie, od czego zaczęliście. Mieliście wyobrażenie na temat waszego wesela?

Tak, zależało nam na naturalnej, niewymuszonej atmosferze. Czerwone dywany, limuzyna i pióropusze zdecydowanie nie są dla nas. Kochamy naturę, zwierzęta i przestrzeń. Wiedzieliśmy, że chcemy zorganizować wesele w miejscu, które będzie do nas pasowało. Zaczęliśmy więc od poszukiwania sali, w międzyczasie robiąc rozeznanie wśród muzyków czy fotografów ślubnych. A sala, w której ostatecznie zorganizowaliśmy wesele, prawie sama nas znalazła.

O, to ciekawe. Jak wybraliście salę na wesele?

Mieszkamy w Stargardzie Szczecińskim i często jeździmy na rowerach po okolicy naszego miasta. Niejednokrotnie wybieraliśmy się na wycieczki przez Poczernin. Któregoś razu, tuż po grzybobraniu spontanicznie odwiedziliśmy Gospodarstwo Kochańscy właśnie w Poczerninie. Na miejscu zastaliśmy właścicielkę, z którą bardzo szybko złapaliśmy wspólny język. Ale wtedy pomyśleliśmy, że tak szybkie podjęcie decyzji byłoby za proste i postanowiliśmy rozeznać się wśród innych miejsc.

Odwiedziliśmy liczne targi ślubne, przejrzeliśmy setki stron, odwiedziliśmy kilka miejsc, przeprowadziliśmy wiele rozmów, wszystkie za i przeciw… Wbrew pozorom nie było łatwo sprostać naszym, wydawałoby się, prostym oczekiwaniom. Poza tym menadżerowie sal weselnych nierzadko potrafią zniechęcić do swoich obiektów. A my mieliśmy jedno założenie – bez stresu, po swojemu i  bez zbędnego napięcia. I tego się trzymaliśmy. Szanse na to dała nam Małgosia Kochańska, właścicielka Gospodarstwa w Poczerninie. I tak koniec końców wróciliśmy do pierwotnej decyzji – Gospodarstwo Kochańscy! Została nam jeszcze rozmowa o noclegach.

No właśnie, noclegi. Co byście poradzili przyszłej Parze Młodej, która spodziewa się gości z daleka?

Zapewnienie noclegów to spore wyzwanie. My mieliśmy z tym niemały kłopot. Duża część gości przyjeżdżała na nasze wesele z odległych zakątków Polski. Oczywiste było, że muszą nocować na miejscu, bo nikt nie po nocnej zabawie ruszać w daleką podróż. Warto otarcie rozmawiać z gośćmi, już podczas rozdawania zaproszeń, czy nocleg będzie zapewniony, czy nie. To wiele ułatwi zarówno Parze Młodej, jak i gościom. Informacja o noclegach czy transporcie pomoże przyjezdnym zaplanować podróż i przemyśleć względy logistyczne. Dlatego lepiej nie zostawiać tego na ostatnią chwilę. 🙂

Wskazówka! Czasem warto zaufać intuicji, choć nie może obejść się bez porządnego wywiadu. Zanim zdecydujecie się na daną salę, wypytajcie menadżerów o wszystko, co Was interesuje. Przygotujcie listę pytań i wybierzcie się z nią na spotkanie. Pomyślcie o takich aspektach, jak maksymalna i minimalna liczba gości, sposób serwowania dań, zaplecze gastronomiczne, możliwość przygotowania posiłków dla osób na diecie, baza noclegowa i wszystko, co może budzić Wasze wątpliwości.

Ok, sala wybrana, co dalej? Wybór terminu? Zespół na wesele?

Jedno i drugie. 🙂 Wiedzieliśmy już, jaki zespół na wesele podoba nam się najbardziej. Była to grupa Nightbreakers. Szczęśliwie złożyło się, że jeden z dostępnych w Gospodarstwie terminów pasował też muzykom. 10  sierpnia. Decyzja zapadła.

A skoro już o muzykach mowa? Trudno było wam znaleźć zespół weselny?

Znalezienie dobrego zespołu na wesele graniczyło z cudem. :p Myśleliśmy, że półtora roku to dużo czasu, ale jak się okazało, nie dla muzyków. Chcieliśmy, aby dla gości i dla nas grały osoby, które dają z siebie wszystko i reprezentują wysoki poziom. I w końcu się udało. Sam zespół pozwolił nam posłuchać ich muzyki na 2 weselach przed naszym. To dało nam pewność, że dobrze wybraliśmy.

Na co waszym zdaniem zwrócić uwagę, wybierając zespół na wesele?

Nam zależało na umiejętności muzyków, ich zdolnościach do zabawiania ludzi i kulturze osobistej. Poza tym warto zwracać uwagę na to, jak przebiega kontakt z zespołem. Frontman „naszego” zespołu, Arek, chętnie umawiał się z nami na rozmowy, spotkania. Mogliśmy zdecydować o playliście oraz zasugerowaliśmy, jakiej muzyki oczekujemy. Spotkało się to z pozytywną reakcją zespołu. Warto wspomnieć, że zespół był przygotowany, miał opracowany plan B na wypadek, gdyby okazało się, że goście kiepsko bawią się przy naszych  wyborach.

A co z zabawami weselnymi i oczepinami?

Nie jesteśmy ich największymi fanami, ale wiemy, że część gości to lubi. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na jedną zabawę i to wystarczyło. Podczas oczepin nie było tradycyjnego rzucania bukietem ani muchą, a zamiast tego ucinanie szarf i losowanie klucza do pudełka z muszką.

Jest sala, są muzycy, a co z fotografem na wesele?

Tu również mieliśmy sporo szczęścia. 🙂 Poszukiwania fotografa były żmudne, ale owocne!

Rozmawialiśmy z wieloma fotografami, również półtora roku wcześniej. Zazwyczaj wyglądało to tak: Świetne zdjęcia – zajęty termin. Wolny termin – kiepskie fotografie. Na szczęście przypomnieliśmy sobie o Darku z Klisza Art Studio, który rok wcześniej robił zdjęcia na weselu naszych znajomych (również u Małgosi Kochańskiej w Poczerninie). Oglądaliśmy ich fotografie ślubne oraz sesję plenerową i byliśmy zachwyceni. Postanowiliśmy spróbować i jak się okazało, jakimś cudem Darek miał wolny termin. W decyzji utwierdziło nas tylko spotkanie z Darkiem. Po przedstawieniu naszej wizji i rozmowie przy pysznej kawce wiedzieliśmy, że czuje bluesa. 🙂 Byliśmy spokojni o efekty współpracy.

Co byście poradzili przyszłym Młodym? Na co zwrócić uwagę, szukając fotografa na wesele?

Przede wszystkim na zdjęcia, które już wykonał. 🙂 My uznaliśmy, że skoro Darek zna „naszą” salę, na pewno zadziała to na korzyść. I mieliśmy rację. Darek wiedział, które miejsca sali i jej okolic wyglądają najlepiej, jak złapać kadr i wydobyć z miejsca to, co najlepsze.

Poza tym znów, jak w  przypadku zespołu, ważny jest kontakt. Każda Para Młoda musi czuć się swobodnie w towarzystwie fotografa. Tego by jeszcze brakowało, żeby w dniu ślubu dodatkowo stresować się obecnością aparatu. 🙂 I co bardzo ważne – fotograf w dniu ślubu i wesela musi być wszędzie, ale też powinien jak najmniej rzucać się w oczy. I taki właśnie był Darek – skoncentrowany na pracy, „niewidoczny”, a do tego jego podejście, luz i poczucie humoru zdecydowanie nas uspokajały. 🙂

Wskazówka! Jeśli szukacie fotografa na wesele, zwróćcie uwagę nie tylko na jego zdjęcia. Porozmawiajcie z nim i przekonajcie się, czy nadajecie na podobnych falach – czy macie podobny zmysł estetyczny i czy czujecie się w swoim towarzystwie dobrze.

A kamerzysta? Na weselu ktoś nagrywał film?

Nie. Zrezygnowaliśmy z kamerzysty na weselu, chociaż długo się nad tym zastanawialiśmy. Postawiliśmy jednak wyłącznie na fotografa ślubnego, bo uznaliśmy, że obecność kamery może krępować niektórych gości i wprawiać ich w zakłopotanie (szczególnie po 23.00 ;)).

To była dobra decyzja?

Jak najbardziej! Zdjęcia ze ślubu i z wesela są piękne, a Darek doskonale uchwycił panujące tego dnia emocje i atmosferę. Możemy w każdej chwili wziąć do ręki album i przypomnieć sobie, co czuliśmy tamtego dnia.

To super! Co było dalej? Które z decyzji, jakie musieliście podjąć, zaliczylibyście do grupy najważniejszych?

Oprócz wszystkich wymienionych wcześniej, do najważniejszych decyzji należy oczywiście jedzenie na weselu i alkohol. Z perspektywy gości zimny alkohol, muzyka i jedzenie to często wyznaczniki dobrego wesela. 😉

Opowiedzcie więcej o menu weselnym. Jakie są wasze doświadczenia?

Gospodarstwo Kochańscy oferuje elastyczne menu – mieliśmy możliwość dostosowania jadłospisu do swoich potrzeb, co na wielu salach nie jest gwarancją. Byliśmy więc mile zaskoczeni. Wybraliśmy różnorodne, ale znane i raczej polskie dania, które okazały się strzałem w dziesiątkę. Trzeba pamiętać, że przesadne eksperymentowanie może skończyć się fiaskiem i lepiej wybrać dania uniwersalne, które będą odpowiadać wielu osobom.

Wskazówka!Ustalając menu na wesele, zastanówcie się, czy wśród Waszych gości są weganie, wegetarianie, osoby uczulone na gluten lub mające alergie pokarmowe. Ustalcie z salą, jakie oferują alternatywy i sprawdźcie, czy mają doświadczenie w przygotowywaniu np. wegetariańskich dań na wesele.

Skoro już mowa o alkoholu na weselu – jak poradziliście sobie z wyborem trunków (i ich ilością)?

Poszukiwania i degustacje trwały bardzo długo. Ostatecznie wybór padł na ziemniaczaną wódkę Palace z orkiszem. Po przetestowaniu walorów smakowych i ilościowych zauważyliśmy, że nie ma po tym alkoholu porannego kaca. 🙂 Oszacowanie ilości wódki na weselu to nie lada wyczyn. Ostatecznie zdecydowaliśmy, że na jedną osobę przypadnie jedna butelka wódki. Na samym weselu wydanych zostało około 50 półlitrowych butelek wódki, natomiast na poprawinach postanowiliśmy wręczać ją gościom na odchodne.

Na samych poprawinach postawiliśmy na lekki alkohol. Różnego rodzaju piwa, również bezalkoholowe. Na poprawiny przybyli niemal wszyscy goście, którzy byli na weselu. Okazało się, że piwo to dobry pomysł, co spowodowało, że niestety na ostatnie dwie godziny go zabrakło. Poratowaliśmy się alkoholem pozostałym z wesela, który bardziej wyeksponowaliśmy dla gości.

Wniosek!Na poprawinach dużą popularnością cieszy się piwo. Jeśli już zdecydujecie, że chcecie serwować je gościom, dobrze przemyślcie jego ilość.

Oprócz wódki, piwa oraz innych alkoholi na drink-barze, takich jak whisky, gin czy Jägermeister, zdecydowaliśmy, że zaserwujemy gościom również swojski alkohol. Poprosiliśmy o pomoc dziadków i rodziców, którzy przygotowali dla nas różne rodzaje nalewek, wina czy bimbru. Kącik degustacyjny zbierał oklaski na stojąco (uf!)! Zwłaszcza przy wiejskim stole. 🙂

Na koniec zapytamy was jeszcze o sam ślub. Braliście ślub kościelny. Jak wspominacie ceremonię?

Sama ceremonia również naznaczona była swojskim elementem. Za zgodą lokalnego proboszcza Henryka, brał w niej udział ksiądz Maksymilian, prywatnie kumpel ze szkolnej ławki Pawła. Przyznajemy, obawialiśmy się, że nie będzie to takie proste, jednak nasz pomysł spotkał się z niezwykłą przychylnością. Obecność Maksa sprawiła, że w ogóle nie odczuwaliśmy stresu w tym podniosłym momencie. Co więcej, uśmiechy nie schodziły nam z twarzy. Początkowo byliśmy nieco przerażeni tzw. papierologią, której należało dokonać. Kościół w Poczerninie był naszą „trzecią parafią”. Koniec końców, wszystko przebiegło zgodnie z planem, a moment przysięgi będziemy wspominać do końca życia.

Kiedy teraz wspominacie ślub i wesele, czujecie, że było warto?

Zdecydowanie! Bez dwóch zdań dziś podjęlibyśmy się tego wyzwania raz jeszcze. Mimo wszystko! Organizacja naszego wesela tak bardzo nas pochłonęła, że chętnie wracamy pamięcią do tego czasu. Za sprawą propozycji naszej znajomej, już niebawem będziemy mieli  okazję współtworzyć jej wymarzony dzień. Kto wie, może to znak, że w niedalekiej przyszłości należy rozważyć taki kierunek rozwoju na poważnie 😉

Oczywiście nie możemy zapomnieć o naszych bliskich. Gdyby nie oni osiągnięcie sukcesu byłoby wręcz niemożliwe! Mamy wrażenie, że dzięki temu przeżyliśmy zarówno dzień zaślubin, jak i czas przygotowań w wyborowych nastrojach.

Koniecznie zobacz II część artykułu:  JAK ZORGANIZOWAĆ WESELE PO SWOJEMU? DEKORACJE KOŚCIOŁA I SALI WESELNEJ

Tutaj znajdziesz pełną fotorelację ze ślubu i wesela oraz sesję plenerową. A jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat organizacji wesela i zadać osobiście pytanie Agacie, zapraszamy do dołączenia do grupy na Facebooku.